Nie o tym o czym chciałem.

•06/08/2013 • Dodaj komentarz

Miał być szybki wpis o naszej kolejnej wyprawie na Gougane Barra, ale nie będzie.

Miały być zdjęcia z tejże wyprawy, ale nie będzie (chociaż są przygotowane).

Miało być zabawnie, rodzinnie i wycieczkowo, ale nie będzie.

Jest 22:15, siedzę i myślę jaki by tu wpis wyskrobać przed jutrzejszym premierowym wystąpieniem MLP w radiu. Tak właśnie, moją Żonę będzie można posłuchać w radiu eter.fm w audycji My Mamy tak mamy, w której będzie opowiadać, wraz z jeszcze jedną Mamą, o tym, że nie należy się bać podróżowania z dzieckiem/dziećmi/całą bandą (niepotrzebne skreślić).

I tu miał się pojawić świeżutki, bo wczorajszy, wpis z naszej pierwszej wycieczki w powiększonym gronie.

Miał.

Może innym razem.

A teraz pora do łóżeczka po ciężkim dniu pracy, przytulić się do MLP i zasnąć.

A co się odwlecze to nie uciecze. Niedługo opublikujemy nasze wrażenia z łażenia po górach.

Póki co DOBRANOC 🙂

Nowy wpis o czwóreczce.

•25/07/2013 • Dodaj komentarz

I znów długo nas nie było. I na nic zapewnienia, że wpisy krótsze a częściej, że już więcej nie będziemy Was porzucać na tak długi okres. Po prostu czasu za mało, doba za krótka, tyle do zrobienia albo po prostu leń nas (tzn. Tatę) ogarnął. Tak to jest, kiedy pojawia się nowy członek rodziny, czyli tytułowa czwóreczka 🙂

Numer 4 w naszej rodzinie pojawił się 11-go czerwca 2013 roku o godzinie 16:15. 3740 g żywej wagi i 56 cm długości. Bydle 🙂 Jak na razie rośnie zdrowo (na dzisiejszym ważeniu ponad 5 kg w wieku 6-ciu tygodni), je za dwóch, śpi jak mu się zachce (i nie wierzcie w bajki, że niemowlaki śpią po 20 godzin na dobę – B Z D U R A) a pieluchy brudzi za trzech 🙂

A oto i delikwent Rodzinki R. No. Four:

_DSC8016

Zapomniałem dodać, że konusik mniejszy ma na imię Antoni.

I w ten oto sposób świat w naszym domku ponownie odwrócił się do góry nogami.

Dodatkowo nadmienię, że F. zaczął już mówić (kopara mu się nie zamyka), korzysta z nocnika (jak mu się przypomni), Tata podjął się nowego projektu (co bardziej spostrzegawczy już się domyślili jakiego) a Mama nad tym wszystkim sprawuje kontrolę 🙂

Ale o tym i o wielu innych ciekawostkach (m. in. plażowaniu już we czwórkę) niedługo – mam nadzieję 🙂

                                                      Tata

Dorastanie, echhhh…

•11/05/2013 • Dodaj komentarz

(w nawiasach podano tłumaczenia z dziecięcego na nasze 🙂 )

Rozmowa w kuchni:

Tato ato! (Tato auto!)

Tak to jest auto. Zielone.

Bemewe.

– ??? (Wielce zdziwiona mina rodzica)

Bemewe?

Misiek! – rozlega się głos MLP – Jakie to auto? Znaczy marka jaka?

Fifi, to jest Hiundai, a nie BMW.

Nooo (wiele znaczący zwrot, w większości przypadków wyrażający zadowolenie z otrzymanej odpowiedzi bądź pomocy) – przytaknął i poszedł 🙂

I wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że nasz synek dorasta i nie wystarczają mu już ogólne informacje, że coś jest bruum (autem) albo ziuuu (motorem) bądź uuuuu z uniesionymi rękami (samolotem). Teraz rodzice muszą określać dokładniej co przed chwilą minęło ich na ulicy, czyli wielkość, kolor oraz markę aut. A spróbujcie tylko powiedzieć, że było to po prostu czerwone autko. Musi być: mała czerwona renówka lub duuuża biała Scania. Jeszcze trochę a F. będzie się domagał określenia modelu, wielkości silnika oraz wyposażenia standardowego 🙂 No cóż, głód wiedzy.

W tym dorastaniu naszego dzidziusia, utwierdziło mnie również czarowanie wszystkich mijanych Pań. A jeżeli już jakąś sobie szczególnie upatrzy, to zaczyna się machanie, szczerzenie się od ucha do ucha, patrzenie prosto w oczy. Ech… No comments 🙂

W związku z powyższym w najbliższą niedzielę wybieramy się na Cork MotorShow. Może tam nasz F. nasyci się widokiem samochodów maści wszelakiej: klasyczne, modyfikowane, ciężarówki i co tam jeszcze organizatorzy zorganizowali.

Nie będzie to nasz pierwszy męski wypad. Poprzednim razem wybraliśmy się do Rathcormack na DriftFest (dla niewtajemniczonych drift to rodzaj wyścigów, w których samochody aby jechać w prawo skręcają w lewo i na odwrót 🙂 I ogólnie chodzi o to aby pokonać tor szybko, widowiskowo, czyli jak najbardziej bokiem, no i jeszcze fajnie jest kiedy temu wszystkiemu towarzyszą kłęby dymu). Pojechaliśmy tam z Dziadkiem, który akurat wczasował się na wyspie. To był udany wyjazd:

DriftFest 2013

Więcej zdjęć z tego eventu –> DriftFest 2013

A dla chętnych –> Superdrift rnd1

–> Superdrift Cup

Jak tylko jutro wrócimy z Motorshow podzielimy się z  Wami wrażeniami i zdjęciami, oczywiście 🙂 W takim razie do zobaczenia następnym razem

                             Tata

Z Rodzinką po Wyspie – Reaktywacja.

•22/04/2013 • Dodaj komentarz

Po dość długiej przerwie w blogowaniu wracamy. Tylko ciekawe czy tym razem uda się nam, a w zasadzie mi (Tacie), utrzymać w miarę regularne tempo publikacji. Zobaczymy.

A co u nas w tym czasie się wydarzyło? Katary, przeziębienia, prawdopodobna alergia na mleko (testowanie w toku), kupno rowerka biegowego, coraz częstsze wypady rodziców na różne grupy wsparcia :), codzienne walka ze zmianą pieluch, a od niedawna również i z wyjściem z wanny. Cóż – różnorodnie jednym słowem.

A dzisiaj, tuż przed moim powrotem z pracy (tak, to jest ten właśnie tydzień znienawidzonych nocnych zmian) dostałem sms’a o treści: Już gotowy do wyjścia z pracy, ja nie śpię od 3. ??? A po wejściu do domu usłyszałem: Tatooo!!! Tak właśnie, to mój pierworodny już nie śpi i domaga się uwagi. A od kiedy kupiliśmy normalne łóżeczko (czyt. bez krat 🙂 ) rozpoczęły się regularne wędrówki do sypialni rodziców, tak miej więcej o 3 – 4 nad ranem. Masakra jakaś.

No i siedzimy sobie w living room’ie (znaczy się w salonie, ale skoro jesteśmy w kraju anglojęzycznym… 🙂 ) a Mama odsypia nockę. A wszystko to przez wczorajsze spotkanie MyCork Artystycznie. To taki rodzaj grupy wsparcia, na który Mama uczęszcza 🙂 A co tam robią? Pewnie dzielą się swoimi uzależnieniami z innymi uczestniczkami 🙂 I pewnie wygląda to tak:

Cześć mam na imię Jagoda i jestem świeczkoroboiozdabiaczoholikiem.

– Cześć Jagoda.

Piszę pewnie, ponieważ do końca nie dowiem się od MLP jak to jest, widzę tylko, a to własnoręcznie wykonaną kartkę, a to pomalowaną butelkę, a to zegar i pudełko. No i jeszcze dobry humor i bolący od śmiechu brzuch. No i właśnie przez ten brzuch nie mogła spać. Dziękujemy Ci, grupo wsparcia :):):):):)

Tata też ma swoją grupę wpsarcia – MyCork Foto Klub. To taka banda wariatów z aparatami, którzy pchają się gdzie tylko mogą (a gdzie nie mogą to cichaczem się wbijają). No i właśnie ta grupa pochłaniała cały wolny czas Głowy Rodzinki. Jak nie wyjazd o 3 nad ranem i nocne wspinaczki po górach, to całodzienne patrzenie się na samochody kręcące się po torze i wdychanie spalin i zapachu spalonej gumy. A potem jeszcze selekcja i obróbka zdjęć tych kilku zdjęć, z których jestem w miarę zadowolony.

No nic, wystarczy na dzisiaj. To i tak długi wpis i większość nie doczyta go do końca 🙂 Jeszcze tylko sprawdzenie, o której otwierają Lidl’a i idziemy albo jedziemy rowerkiem na zakupy. Daleko nie mamy. Na koniec jeszcze krótki filmik z F. w roli głownej:

Pozdrawiamy

Tata

Jedyny taki Dzień w roku…

•24/12/2012 • Dodaj komentarz

Uff…

Znalazłem chwilkę, żeby szybciutko złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia bożonarodzeniowe.

W tym szczególnym dniu cała nasza rodzinka życzy Wam zdrowych, pogodnych, radosnych i spędzonych w otoczeniu najbliższych Świąt Narodzenia Pańskiego. I obyśmy się w przyszłym roku, przy wigilijnym stole, mogli spotkać w nie mniejszym gronie.

A gdybyśmy się już w tym roku nie widzieli, Szczęśliwego Nowego Roku. I znów zdrowia, zdrowia i jeszcze raz… pieniondzy :). Szampańskiej i do białego rana zabawy sylwestrowej.

Dobra, zmykam. Muszę się jeszcze ogolić, ubrać jak człowiek 🙂 i zacząć nakrywać do stołu 🙂

Pozdrawiamy i do zobaczenia.

Dzień Wielkiej Nowiny, czyli Rodzinka się powiększa.

•11/12/2012 • Dodaj komentarz

Wszystkim niedowiarkom oraz tym, którzy po prostu nie wiedzieli, mówimy stanowcze: Rodzinka się POWIĘKSZA 🙂 Od teraz będzie nas czwóreczka: Mama, Tata, Konusik (niedługo również zwany Starszym Bratem) oraz Maleństwo. Jeszcze nie znamy płci maleństwa, wiemy jedynie, że serduszko bije mocno, ma dwie rączki, dwie nóżki, czyli wszystko OK. Na potwierdzenie pierwsza fotka:

Dzidzia

Nie jest ona może najwyższej jakości, jednak dzidzię widać 🙂

W związku z powyższym na chwilę obecną zawieszamy dalsze podróże. Krótkie wypady jak najbardziej będziemy urządzać. Ale nie martwcie się, mamy jeszcze kilka(naście) zaległych opowieści z naszych wojaży 🙂 Niedługo zapewne pojawi się jakiś wpis.

Do zobaczenia (niedługo we czwóreczkę :))

Dzień wśród zieleni, czyli krótki wypad do Foty.

•22/11/2012 • Dodaj komentarz

Dzisiaj pogoda nas nie rozpieszcza. Pada i leje, leje i pada. A noc była jeszcze gorsza. Mieliśmy burzę. W Irlandii. Takie zjawisko nie zdarza się tu często, więc warte jest podkreślenia 🙂

Kilka ostatnich dni jednak nie było takich najgorszych. Co prawda było chłodno, a miejscami nawet i ziiimmmnnooo, jednak świecące radośnie słoneczko napawało optymizmem. I cóż z tego, kiedy rodzice pracują. Żadnych wycieczek nie było. Jedynie wypady do sklepu, na pobliski plac zabaw i wizyta, jak co czwartek, na spotkaniu Parents and Toddlers Group.

W związku z kiepską pogodą za oknem zacząłem przeglądać zdjęcia z zamiarem umieszczenia kolejnego, krótkiego wpisu z naszych dotychczasowych wycieczek. Wybór padł na Fota Gardens:

Nie była to jedyna wycieczka w te strony, jedynie najbardziej aktualna. Wybraliśmy się tam pierwszego września, kiedy jeszcze wszystko było zielone, temperatura była odpowiednia, a kwiaty pięknie kwitły. Achhh… to były czasy 🙂

Fota House Arboretum And Gardens otwarte jest cały rok. Do ogrodów wstęp jest bezpłatny, zwiedzanie dworku 7 euro dorośli, 3 euro dzieci, czyli ceny do przełknięcia 🙂 Jeśli kogoś interesuje historia domu oraz jego właścicieli tutaj można dowiedzieć się więcej.

Niedaleko znajduje się również Fota Wildlife Park, jednak doszliśmy do wniosku, że nasz Konusik jest jeszcze trochę za mały na zwiedzanie tego typu Zoo. Za to w ogrodach miał ogrom miejsca do biegania, ukrywania się i uciekania rodzicom 🙂

Podsumowując, Ogrody w Focie, to fajne miejsce na rodzinny wypad, dużo zieleni, kwiatów, cisza i spokój. Zielona trawka zachęca do piknikowania. A i super kawy się można napić w kawiarence w dworku. Polecamy. I się może tam  spotkamy 🙂

Pozdrawiam

Marcin

 
%d blogerów lubi to: