Dni, kiedy nie chce się nic robić, czyli wypady do pobliskiego parku.

Wyglądam przez okno i, o dziwo, słoneczko ładnie przyświeca. Jest godzina 9:00 (wpis zapewne opublikuje później, ale szkic zacząłem pisać ok. ósmej), październik, a tu promienie słoneczne odbijają się od monitora i, mówiąc grzecznie, denerwują 😛 Oczywiście cieszę się z takiej pogody, ponieważ przez ostatnie kilka dni nic, tylko padało i padało. Jakiejś deprechy w tej Eire można się dorobić. Niestety tak tutaj wygląda jesień i zima: wychodzisz do pracy – ciemno; wracasz do domu – ciemno. Monotonię tej szarówki przerywają tylko przelotne deszcze 😦 Chociaż powinienem napisać przelotne przejaśnienia. Jak zwał, tak zwał.

Kiedy jednak pierwsze promienie słońca przedarły się przez zasłony i z niebywałą wręcz zaciętością zaatakowały gałki oczne me (uuu… poeta :)) postanowiłem dzisiejszy wpis zadedykować The Glen River Park (dedykacja jak w Koncercie Życzeń :P), od którego zaczęły się nasze wózkowo – spacerowe przygody:

Park ten położony jest w północno-wschodniej części Cork – The Glen. Historyczna nazwa tego miejsca to An Gleann co w języku irlandzkim oznacza Dolinę. I faktycznie park ten umiejscowiony jest w dolinie, która skutecznie odcina spacerowiczów od zgiełku miasta:

Na tym terenie nie ma co prawda placu zabaw, jednak również i tu można spędzić przyjemnie czas. Jest to park innego typu niż opisywany wcześniej Fitzgerald’s Park. Można powiedzieć, że teren The Glen Park pozostawiony samemu sobie. Co prawda są ławki i ścieżki, jednak to Natura niepodzielnie rządzi i upiększa ten teren:

Nasze pierwsze wyjście do tego parku nastąpiło w marcu, kiedy F. miał 5 tygodniu:

Jak widać na załączonym obrazku, Konusik cały nasz spacerek przespał 🙂

Kolejne dni – kolejne wyjścia do parku. A że dni następujące po sobie stawały się coraz cieplejsze to i nasze spacery się wydłużały:

Również Fifi zaczął z zaciekawieniem rozglądać się po otoczeniu i nie bardzo chciał spędzać czas w wózku. Wtedy też nastąpił niezbyt przyjemny dla rodziców czas Nie-Będę-Leżał-Bezczynnie-W-Wózku oraz Jak-Się-Będę-Darł-To-Mnie-Wezmą-Na-Ręce. No i zaczął się okres Poznać i zrozumieć Świat:

Kiedy Młodociany zasmakował bezwózkowej wolności, w naszym wycieczkowym arsenale na stałe zagościł kocyk, na którym F. po raz pierwszy siedział SAM (dumni rodzice pochwalą się teraz zdjęciami :)):

Kaczki, pieski, zielona trawka, bose stópki – cała masa wspomnień. Chociaż dawno już nie byliśmy w tym parku, jest to miejsce, do którego z pewnością wrócimy (jak tylko zrobi się cieplej) aby uciec od miejskiego zgiełku. A na koniec jeszcze kilka ujęć F. z jego parentsami :):

oraz bez:

Pozdrawiam

Marcin

Reklamy

~ - autor: marcinoos w dniu 27/10/2011.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: