Dzień, w którym straszy, czyli Dragon of Shandon’s 6th Halloween Parade

Na ten wieczór czekaliśmy (przynajmniej 2/3 Rodzinki, bo Tata, jak zwykle sceptyczny) z pewną niecierpliwością. Rekwizyty i farbki do twarzy już dawno zostały zakupione i czekały aż do tej chwili.

I oto nadszedł ten czas.

Czas, w którym Świat Żywych łączy się ze Światem Zjaw, Duchów i wszelkiej maści Potworów z naszych koszmarów i najczarniejszych myśli.

W tym okresie, przez ten jeden krótki wieczór na ulicach Cork goszczą Zombi, Wampiry, Strzygi, Czarownice, Diabły i inne stwory. Zwykli śmiertelnicy siedzą cichutko z swoich przytulnych i bezpiecznych domkach i drżąc o swoje życie, wyczekują świtu.

Ale nie nasza Rodzinka. Uzbrojeni w kły, rogi, aparat 🙂 i psi pyszczek :):):) ruszyliśmy stawić czoła koszmarowi na jawie. Odważycie się iść z nami? Jeśli tak, oto nasza historia.

Kilka tygodni przed Halloween, zupełnym przypadkiem, zawitaliśmy na stronkę Dragon of Shandon. A na niej zaproszenie na 6tą paradę halloweenową. Szóstą? Organizowaną corocznie? I jeszcze na niej nie byliśmy? Szybka decyzja – w tym roku idziemy, choćby deszcz, śnieg i zawierucha 🙂

Tylko za co by się tu przebrać? Podczas jednego z wypadów do centrum handlowego kupiliśmy zestaw Diabeł – zrób to sam oraz psi pyszczek. Wspólną decyzją – Tata – diabeł, a Mama – szczeniaczek 🙂

Dzień wcześniej nastąpiła próba generalna:

Po kilku minutach Tacie z nadmiaru wrażeń zaczęło troszeczkę odbijać:

Tylko nie bardzo wiedzieliśmy jak przebrać naszego Fifiego. Pomysły były różne: a to za kowboja (ciekawe gdzie jest kapelusz?), a to za pirata, a to za diabła (a Tata w takim razie za kogo?). W końcu stanęło na kościotrupie (tak nam się wtedy wydawało):) Chociaż bardziej pasowałby diabełek:

Tego wieczoru poświęciliśmy również kilka minut na zaplanowanie halloweenowego wyjścia:

  • 17:00 – przygotowanie wyjściowych ciuchów dla F.;
  • 17:15 – makijaż i uczesanie Mamy;
  • 17:30 – makijaż Taty;
  • 17:45 – kaszka Fifiego;
  • 18:00 – ubieramy się i wychodzimy.

I prawie udało nam się tego planu utrzymać. Po drodze nastąpiła zmiana planów odnośnie przebrań chłopaków. Końcem końców zostało na wampirzym Tacie i diabelskim Synku 🙂 Tylko Mama trzymała się dzielnie swojej koncepcji:

Punkt 18:07 opuściliśmy nasze jakże bezpieczne i przytulne domostwo i udaliśmy się na paradę. Mijani po drodze śmiertelnicy ze zgrozą patrzyli na naszą upiorną rodzinkę i, nie wiem dlaczego, przechodzili czym prędzej na drugą stronę ulicy. Przecież my nie gryziemy, prawda?

Około 18:30 dotarliśmy na miejsce, w którym otworzyły się wrota do innego, straszniejszego świata. Wokół portalu już kręciło się kilka upiorów, a najgorsze miało dopiero nadejść:

Z niecierpliwością i pewnym niepokojem oczekiwaliśmy na całkowite rozwarcie się wrót. Kiedy już to nastąpiło, z dzikim wrzaskiem zaczęły się wlewać do naszego, spokojnego uniwersum, wszelkie monstra. Na czele tego upiornego pochodu maszerował Szalony Kapelusznik, który stanowił tylko przedsmak tego, co szło za nim:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Smoki, przerośnięte ryby, cała masa zombie (nawet trafiły się tańczące), wampiry, wiedźmy starały się za wszelką cenę przyprawić oglądających paradę o gęsią skórkę, a nawet o okrzyki grozy:


Niektóre z maszkar wyrywały się nawet w tłum oglądających to upiorne widowisko. Na szczęście nic się nikomu nie stało i wszyscy szczęśliwie dotrwali do końca parady (chociaż czasami było strrrrasznie:)):

Jak przystało na szanujący się pochód, nie mogło również zabraknąć karocy zaprzężonej w rącze rumaki :):

To była noc! Długo by pisać, opowiadać i straszyć. Za najlepszą wizytówkę tej parady niech posłużą poniższe zdjęcia:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To tyle jeżeli chodzi o zorganizowany pochód maszkar. Poza tym widzowie, aby choć trochę poczuć się jak w horrorze sami również postanowili się przebrać i postraszyć:

Po tej jakże przerażającej nocy, kiedy rodzinka wracała zmęczona do domu, to właśnie Tata, choć był sceptyczny na początku, z wielkim entuzjazmem zapowiedział udział w kolejnej paradzie halloweenowej.

W takim razie do zobaczenia za rok. Może tym razem będziemy straszyć siebie na wzajem 🙂

Pozdrawiam.

Tata

Reklamy

~ - autor: marcinoos w dniu 22/11/2011.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: