Jedyny taki dzień w roku, czyli Baby’s 1st Christmas (I)

Święta, Święta i … po Świętach 🙂 Ale co to były za Święta, hmmm… z przygodami, z dodatkowymi kosztami, z brakiem prądu, z dwunastoma godzinami w samochodzie, no i oczywiście z całą masą, górą, ogromem prezentów, prezencików i podarków maści wszelakiej 🙂

Ale po kolei.

Na początku przeprosiny, że tak długo nie dawaliśmy znaku życia. Jesteśmy w trakcie przeprowadzki (a dokładniej na etapie szukania odpowiedniego lokum), poza tym troszkę nam się Filipek rozchorował i jakoś nie może się do końca wyleczyć. I dopiero dzisiaj znalazłem chwilkę, aby sobie skrobnąć kilka linijek. Konusik śpi (tylko co jakiś czas kaszelek słychać), kawka zrobiona, mogę zaczynać.

Wszystko zaczęło się od pomysłu, aby te pierwsze Święta spędzić razem z Dziadkami. Załatwienie urlopu w okresie świątecznym to wcale nie taka prosta sprawa, jednak po wielu podchodach, zabiegach, proszeniach się udało. Teraz bilety. Drożyznaaaaa. Ale tak to jest, jak się załatwia wszystko na ostatnią chwilę. Jeszcze tylko niewielkie prezenty rodzince i odwieczne pytanie: Co komu się przyda? No i nadszedł dzień pakowania. I jak tu wszystko zmieścić w ten jeden bagaż?

Spakowani (nie wszystko udało się zabrać) załadowaliśmy się do naszego zielonego autka i ruszyliśmy na lotnisko. A po drodze to czerwone światła, to jakaś stłuczka. I się spóźniliśmy na odprawę biletowo – bagażową 😦 I co teraz? Miła Pani poinformowała nas, że możemy się udać do odprawy osobistej i tam załatwimy wszystkie formalności. Jednak na miejscu okazało się, że prawdopodobnie zabiorą nam bagaż, ponieważ przewozimy za dużo płynów 😐 Jak to zabiorą? Kiedy jednak zobaczyli Mamę bliską płaczu, zlitowali się nad nami, wykonali jeden telefon i się dowiedzieliśmy, że bagaż jednak z nami poleci (za niewielką opłatą 60 euro:)). I tak właśnie zaczęła się nasza podróż do Polski.

W samolocie nasz F., jak to ma w zwyczaju, zaczepiał wszystkich dookoła, tak więc lot do PL minął nam bardzo szybko.

A w Polsce… gdzie nasz Wnusio? Cmok, cmok, mua… Rodzice w odstawkę, Dziadkowie się od teraz będą zajmować Fifkiem (łącznie z nieprzyjemnymi pieluchowymi niespodziankami :)) Ufff. Nareszcie chwilka oddechu dla Mamy i Taty. Kochany jest ten nasz urwisek, ale czasami… 🙂

24 grudnia, Wigilia. Końcowe gotowanie i przygotowywanie. Aż tu nagle… pstryk i brak prądu 😦

c.d.n.

Reklamy

~ - autor: marcinoos w dniu 14/01/2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: