Dzień biegania po lesie, czyli z wizytą w Farran Forest Park.

I znów nie było czasu ani ochoty do prowadzenia bloga. Ostatnimi czasy wykrzesanie z siebie tej odrobiny chęci by coś naskrobać to jakby próbować zawrócić rzekę kijem 🙂 Jednak dzisiaj nadszedł ten dzień – pojawia się oto kolejny wpis. Może nie będzie on tak dowcipny i lekko napisany jak poprzednie (w tym miejscu pojawia się niezwykła skromność autora niniejszego bloga) jednak od czegoś trzeba zacząć po przerwie.

U naszej Rodzinki zmiany, zmiany, zmiany… To też po części spowodowało przerwę w blogowaniu (tak sobie tłumacz autorzyno :P). Nowy domek, nowe autko, walka z bankiem o odzyskanie pieniędzy, które zniknęły z konta Rodzinki, codzienne gonitwy za Fifim (od kiedy zaczął chodzić – cały czas w biegu) oraz uparcie się Taty, że w przyszłości pobiegnie w maratonie (na razie dystans jaki pokonuje to jakaś 1/10 zamierzonej odległości :)). Wszystko to sprawiło, że nasz jakże wspaniały blog zszedł na dalszy plan.

Kilka ostatnich dni w Eire nie nastraja do jakichkolwiek wycieczek – deszcz, a jak nie deszcz to mżawka :). W takim wypadku wraca się często do wycieczek i wypraw, które odbyliśmy w zeszłym roku. Zapraszam Was zatem na spacer po Farran Forest Park:

Nasz Szkrabek w tamtym okresie jeszcze nie był mobilny (miał dopiero i aż 4 miesiące) i to właśnie Tacie przypadło w udziale odgrywanie roli tragarza:

Park zajmuje powierzchnię 45 hektarów i rozciąga się po południowej stronie jeziora Inniscara. Na terenie parku, oprócz parkingu samochodowego, placu zabaw dla najmłodszych oraz miejsca piknikowego znajdują się również, a może przede wszystkim, kacza sadzawka (dawnej zwana latającą sadzawką) oraz zamknięty teren dla jeleni i danielów:

Sam park powstawał na terenie ogromnego majątku Farran, który należał do kapitana Clarke, ówczesnej sławy przemysłu tytoniowego. Następnie majątek przeszedł w ręce kapitana Mathews, który zalesił część pastwisk. Będąc zapalonym myśliwym kapitan zadbał również o odpowiednie zagospodarowanie terenu po kątem wprowadzenia do lasu i utrzymania zwierzyny łownej.

Na terenie parku znajdują się również Ecology Display Centre, które podczas naszej wizyty było niestety niedostępne dla zwiedzających, oraz National Rowing Centre (Narodowe Centrum Wioślarskie), które w ciągu całego roku jest organizatorem narodowych i międzynarodowych zawodów wioślarskich a także funkcjonuje jako placówka treningowa.

Po zapakowaniu naszego Fifiego w plecaczek ruszyliśmy na zwiedzanie tego magicznego miejsca:

Dlaczego napisałem magicznego? Sam do końca nie wiem :). Nie było tam żadnym magicznych kręgów, kamieni ani polanek spotkań druidów, jednak spacerując po tym lesie podładowaliśmy akumulatory i może to właśnie w ten sposób przejawia się magiczność tego terenu 🙂

Po kilkunastominutowej przechadzce, podczas której Mama przeszła szybki kurs obsługi lustrzanki, nasz Konusik zaczął przysypiać w nosidełku:

Jeszcze tylko pamiątkowe rodzinne zdjęcie na tle jeziora:

i mogliśmy powoli kierować się w stronę samochodu.

Kiedy tak sobie siedzę i przypominam sobie tą wyprawę, nachodzi mnie ochota, by ponownie odwiedzić Farran. I chyba niedługo tam pojedziemy. Ale póki co jeszcze kilka zdjęć na koniec:

Do następnego razu i pozdrawiam

Tata

Reklamy

~ - autor: marcinoos w dniu 15/05/2012.

Komentarze 2 to “Dzień biegania po lesie, czyli z wizytą w Farran Forest Park.”

  1. Kurczę jak ja wam tych widoków zazdroszczę 🙂 Do następnego razu, pozdrawiam Tarrantula 🙂

  2. […] ostatnio wpis na blogu Marcina i Jagody poczułem taki wycieczkowy klimat. Jako że w najbliższą sobotę wybieram się do Stalowej Woli w […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: