Kilka dni w jednym wpisie, czyli niewielkie zmany na blogu.

8 czerwca,

ostatni tydzień jakoś nie sprzyjał blogowaniu i stąd ta przerwa. Nocne zmiany w pracy (wykończające nie tylko Tatę) oraz wyrastanie rogów naszemu synkowi – oto główne przyczyny takiego stanu rzeczy. Oj ciężkie jest życie rodzica – nikt nie mówił, że będzie ono wysłane różami, prawda? 🙂

Jednak od kilku dni, a dokładnie mówiąc od wczoraj, kiedy postawiłem na swoim (ja, czyli Głowa Rodziny:)) w związku z (nie)wielką histerią naszego potomka, mamy względny spokój. Właśnie w tej chwili Konusik grzecznie się bawi, bez jęczenia, marudzenia, płakania jak coś nie wyjdzie. A Tata siedząc przed komputerem obserwuje jak nasz urwis wyciąga z szafki w kuchni plastikowe pojemniczki i układa je na podłodze w pokoju 🙂 Ciekawe kto to wszystko posprząta? Oj, Mama będzie się gniewać 🙂

(kolejna przerwa w blogowaniu, pogoda iście wyspiarska, Synek dostał diabelskich rooooogów, a poza tym nic się mi nie chce robić, siedzę i piszę)

14 czerwca,

od samego rana Fifi daje czadu, tylko łeee i łeee – jak coś nie wychodzi i jak wychodzi, gdy czegoś chce albo nie chce – ogólnie cały jest na łeee 😦 Tylko tylko ostatkiem sił człowiek powstrzymuje się, żeby nie sprzedać klapsa. Może ktoś z Was pomyśli: Boże, co za rodzic, nie potrafi poradzić sobie ze SWOIM dzieckiem!! Ano nie potrafi i już. We wszystkich poradnikach stoi jak wół napisane: przemoc rodzi przemoc, tylko bądź tu mądry, wytrzymaj i nie daj się sprowokować. Ufff… Tylko skąd tu spokoju wziąć…

(i jeszcze jedna, dłuuuugaaa przerwa w pisaniu, pogoda niewiadomojaka, synek raz pocieszny a raz … tralalala, usiadłem coś wyskrobać i nawet chce mi się coś robić)

26 czerwca,

w końcu znów się zebrałem do pisania. Może coś z tego będzie, mam nadzieję, że w miarę regularnie.

Ostatnimi czasy Moja Lepsza Połówka (MLP) (znaczy Jagódka) stwierdziła, że poprzedni blog, który prowadziłem był fajniejszy i w ogóle. Kiedy próbowałem wyciągnąć coś więcej, wzruszyła tylko ramionami. I bądź tu mężczyzno domyślny i zrozum kobietę. Chociaż z drugiej strony, jak to mówili bohaterowie pewnego serialu TVP z ławeczką w roli głównej, kobiety nie trzeba rozumieć tylko kochać i szanować. Bo nawet Pan Bóg tego od nas, mężczyzn, nie oczekuje. Popatrzmy na przysięgę małżeńską: przysięgamy kochać, być wiernymi i uczciwymi oraz zostać ze swoją wybranką aż do końca swoich dni. A o zrozumieniu ani słowa 🙂

Po krótkim namyśle postanowiłem jednak zmienić troszkę styl pisania. Zauważyłem, że coraz ciężej przychodzi mi formułowanie dłuższych wypowiedzi (chyba to już starość – 30 się zbliża :)), tak więc od dzisiaj pojawiające się wpisy będą miały krótszą formę. Może uda się też zwiększyć częstotliwość publikacji.

Póki co, cytując MLP Misiek, do garów!, zmykam do kuchni. Dzisiaj na obiad – pieczona golonka, według przepisu Magdy G., znanej polskiej restauratorki, która nie tylko dba o smak potraw… 😉 Wrażenia z konsumpcji niebawem 🙂 Już mi ślinka pociekła.

Pozdrawiam

Tata

Reklamy

~ - autor: marcinoos w dniu 26/06/2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: